21 IV - Faust w Radomiu

Dzień wyjazdu do Radomia był dniem ponurym i zimnym, ale pomimo takiej pogody z radością zmierzaliśmy do Radomia, gdzie mieliśmy zagrać, ostatni raz w tym sezonie, „Fausta”. Kiedyś już byliśmy w tym miejscu z „Weselem Dawida” i miło było ponownie zawitać w to miejsce. Początek naszej wizyty to rozładowanie scenografii, skręcanie kratek, przyniesienie kostiumów. Tak, jak poprzednim razem w Radomiu, tak i teraz dostaliśmy dobry obiadek :). Potem rozgrzewka, rozśpiewka, chwila przerwy i zaczynamy! Chyba dobrze poszedł spektakl pomimo drobnych problemów np. z przesuwaniem kratek czy przejściem przez czarne materiały. Teraz czas na pożegnanie nie tylko z Radomiem, ale i „Faustem”, który będzie miał kilkumiesięczną przerwę. Spektakl wróci jesienią :)

/Sebastian Kwiatek/

24-26 III - Faust. Więcej światła

 

23 III - Czytanie dramatu "Joanna d"Arc na stosie"

14 III Nabór do ITP

 

Nadszedł ten dzień! Wyczekiwany nie tylko przez nowe osoby, ale również te, które już są w teatrze. Ja osobiście bardzo czekałem na ten dzień, ponieważ cieszyłem się ogromnie, że kolejne osoby będą miały możliwość być w teatrze i rozpocząć ten piękny czas :).

Dołączyło do nas osiem osób.

Jak nowi ITePowcy wspominają przesłuchanie?

 

14 marca był dniem walki z myślami czy spełnić marzenie i wziąć udział w castingu do ITP czy odpuścić, słuchając głosu rozsądku, który przemawiał z opisu wydarzenia, teatru powstałego na KULu, „zapraszamy studentki 1 roku”, wówczas gdy ja studiuję II rok na UMCS. Bezcenne wsparcie ze strony współlokatorki: „pasujesz tam jak musztarda do miodu”, na co odpowiadam: „ale przecież jest musztarda miodowa”. Imię zobowiązuje, więc JOLO. Kilka minut przed rozpoczęciem przesłuchań, wiadomość na fb od ITP, „w naszym teatrze są studenci różnych uczelni, zapraszamy”. A ja już biegnę, bez przygotowanej piosenki rockowej, szukam inspiracji w Bogu. Kiedy trafiam do sali CTW02, okazuje się, że jestem ostatnia. Pierwsze kroki na scenie, krótkie przedstawienie przed dwuosobową komisją. A gdy śpiewam, czuję radość z wyboru szansy, która pojawia się w życiu, może tylko raz.

Jola

Tak to się zaczęło… Dzień jak co dzień. Wchodzę na Facebooka. Z wrażenia przewracam kubek z herbatą... Casting do Teatru ITP! Ale to już? Czekam na tę informację od dawna, a kiedy wreszcie się pojawiła... Podekscytowana wczytuję się w szczegóły: repertuar rockowy? No to do dzieła! Wybieram piosenkę i czekam na mój "Dies Irae". Kilka dni przed castingiem stwierdzam jednak, że utwór mi się nie podoba i postanawiam go zmienić. Niech się dzieje…

W końcu przychodzi ten wieki dzień. Stresuję się, ale mam wsparcie. Im bliżej do tej chwili, tym więcej mam do zrobienia. Jakby wielką różnicę robił kolor bluzki, której i tak nie będzie widać spod skórzanej kurtki. No cóż, wtedy to była wręcz kluczowa kwestia:)

Docieram do aktorskiej podziemnej twierdzy. Wita mnie bardzo sympatyczny chłopak. Stres powoli mija. Widzę krzątających się ludzi, noszących jakieś pudła i siaty. Coraz więcej osób na korytarzu, którzy również ich obserwują. Pada słowo zachęty, aby pomóc tym obładowanym biedakom. Oczywiście, że pomagamy. Ja i moja nowo poznana koleżanka. Lizusy, co? :) Dają nam dość lekkie pakunki, więc zbytnio się nie męczymy. Okazuje się, że mamy to zanieść do garderoby. Ojej, jest ogromna! Kurczę, jeśli się nie dostaniemy, przynajmniej trochę zwiedzimy. Teraz jeszcze bardziej chcę, aby się udało…

Po chwili przychodzi Ksiądz Mariusz. Wita nas, życzy powodzenia, zamyka drzwi. Nagle słyszę swoje nazwisko. Aha, więc to już... Zapomniałam, że wpisałam się na listę jako druga, ale nikt się jakoś nie rwał, aby być przede mną. No dobra, idę! Wchodzę, mówię "Dzień dobry" . Krótka, rozluźniająca rozmowa. Obecność Uli działa wręcz uspokajająco :) Śpiewam... Poszło całkiem nieźle... Mówię: "Do widzenia", wychodzę. Patrzę, a pod drzwiami tłum ludzi. Podsłuchiwali? Oczywiście, że tak! Nawet się nie wypierali. Ale to wszystko z sympatii. Nie mam im tego za złe :) Wyniki dopiero jutro, więc idę do domu. Nie będę mogła zasnąć. To będzie najdłuższa noc w moim życiu...

O dziwo usnęłam. Budzę się następnego dnia i od razu sprawdzam maila. Z bijącym sercem otwieram wiadomość... Odnajduję siebie na liście szczęśliwców... Udało się, udało się! Naprawdę się udało! Czuję, że to przełomowy moment w moim życiu. Zaczyna się coś nowego. Coś wyjątkowego. Magicznego...

Marcela

Dla mnie przesłuchanie wiązało się z ogromnym stresem. Niemal do ostatniej chwili wahałam się jaki utwór wykonać. Wybór padł na autorski song. Wchodzę na scenę, przedstawiam się i zaczynam śpiewać… iii chwilowe zaćmienie sprawiło, że zapomniałam co dalej, jakie słowa. Chwila oddechu. Rozpoczęłam od początku swoją prezentacje. Mimo to, udało się! Cieszę się, że zasiliłam szeregi Teatru.

Kasia

Na udział w przesłuchaniach do teatru ITP zdecydowałam się w sumie w ostatniej chwili, była to spontaniczna decyzja, ale było warto, przemiła atmosfera, wspaniali ludzie, pełni pozytywnej energii i uśmiechu, polecam każdemu :)

Karolina

/Sebastian Kwiatek/

 

10 III - Faust. Więcej światła w ramach Przeglądu Teatrów Studenckich START, Warszawa

 

8 III Dzień kobiet

2 III - śniadanie u rektora

 

     Śniadanie, czyli najważniejszy posiłek dnia, zwyczajni członkowie Teatru ITP mieli okazję jeść u najzacniejszej osoby na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, czyli u samego Księdza Rektora Antoniego Dębińskiego. Śniadanie jak przystało na zwyczaje Księdza Rektora było mlekiem i nie miodem, a pączkami płynące. Choć Ci, którzy po środzie popielcowej liczyli na to, że nasycą swoje żołądki porządnym śniadaniem, musieli nacieszyć się rozmową z Księdzem Rektorem, gdyż mały pączek i filiżanka mleka to stanowczo za mało dla wygłodniałych aktorów Teatru ITP. Z racji, że nie cały świat kręci się wokół jedzenia, przejdę do omówienia tego, wokół czego kręciła się rozmowa u Księdza Rektora, mianowicie rozmawialiśmy o Scenie Plastycznej KUL, czyli Teatrze prof. Mądzika. Żywimy ogromną nadzieję, że ks. Rektor odwiedzi nas na spektaklu, o który sam nas poprosił. Będzie on grany 9 czerwca w CTW z okazji 30. rocznicy wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Serdecznie zapraszamy.

P.S. Pisząc te relacje przyświecało mi motto patrona naszego Uniwersytetu, Jana Pawła II – Prawda Was wyzwoli.

/Kinga Szymkiewicz/

 

25 II - spotkanie rodziców aktorów ITP

     Jeszcze rozemocjonowani po premierze i wieczornym bankiecie, w sobotę 25 lutego czekaliśmy wraz z naszymi rodzicami na wyjątkowe spotkanie z Księdzem. Brzmi groźnie? Nie ma się czego bać - nie taki Ksiądz straszny jak go malują. Mimo wszystko dało się odczuć lekką niepewność tego, co nas czeka. Tym razem to raczej rodzice bardziej stresowali się spotkaniem. Ci z rodziców, którzy myśleli, że skoro ich dzieci są już na studiach, to wywiadówki mają z głowy, byli w wielkim błędzie. Nie dość, że słuchali o poczynaniach swoich dzieci to sami musieli odpowiadać na pytania Księdza. Musieli, gdyż Ksiądz ciągnął za język nawet najbardziej nieśmiałe osoby. Jednak była to wyjątkowa wywiadówka, gdyż każdy z aktorów był bardzo chwalony.

     Niektórzy rodzice przyjechali nawet z Kielc albo spod Warszawy, jednak większość rodziców była z Lublina i okolic.

     Ksiądz prowadził spotkanie, witał, opowiadał, pokazywał filmiki i zdjęcia. Rozmawialiśmy o tym, czym dla nas i naszych rodziców jest Teatr ITP. Rodzice wyrażali wiele wdzięczności dla Księdza, za stworzenie takiego środowiska, które jest dobre dla nas,  naszego rozwoju, wychowania i duchowego wzrastania. Po spotkaniu obiecali, że już nie będą narzekać, że ich dzieci często nie ma w domu, skoro robią coś tak rozwijającego.

     Dla nas, aktorów, ITP to przede wszystkim wspólnota bliskich ludzi, z którymi łączy nas pasja teatralna, chociaż jak się okazuje coraz więcej przestrzeni naszego życia. Nasi przyjaciele to ludzie z ITP, nasi współlokatorzy to ludzie z ITP, nasze przyszłe żony/przyszli mężowie to ludzie z ITP. Dla Teatru poświęcamy bardzo dużo czasu dlatego często żartujemy, że studiujemy Teatr ITP, a nasze prawdziwe studia to tylko pasja.

     Dla mnie to było bardzo umacniające wydarzenie, a na pewno bardzo istotne dla naszych rodziców, którzy mogli lepiej poznać grupę młodych ludzi, oglądanych tylko z widowni. Niektórzy widzieli nasz spektakl po raz pierwszy, ale mamy nadzieję, że nie ostatni. Zapraszamy serdecznie wszystkich rodziców na kolejne spektakle, przede wszystkim tych, którzy jeszcze nie mieli okazji widzieć swoich dzieci na scenie.

/Miriam Modrzejewska/

 

24 II premiera "Ifigenii"

     Po ponad tygodniowej, intensywnej pracy nad najnowszym spektaklem zatytułowanym “Ifigenia” przyszedł czas na zaprezentowanie publiczności jej efektów. Tak więc w piątkowy, już nieco cieplejszy wieczór odbyła się 27 premiera teatru ITP.

     Tego dnia spotkaliśmy się kilka godzin przed przybyciem widzów, aby przygotować się do wyczekiwanego przez wszystkich członków teatru wydarzenia. Atmosfera panująca wśród aktorów sprzyjała dokonaniu ostatnich szlifów, które polegały na sprawdzeniu wszystkich aspektów technicznych, ustawieniu rekwizytów na swoich miejscach, rozgrzaniu aparatów mowy jak i całego ciała, a także ostatnim prześpiewaniu piosenek. Kiedy do “trzeciego dzwonka” zostało już tylko pół godziny, aktorzy byli już w kostiumach, a wszyscy w skupieniu czekali na widownię, dało się wyczuć tremę i narastające napięcie. Mając w głowie pokrzepiającą myśl, że tremy nie odczuwają tylko ludzie bez talentu przystąpiliśmy do wspólnej modlitwy. Po otrzymaniu błogosławieństwa każdy udał się na swoje miejsce.

     Od pierwszej nuty prologu do wyczekiwanych braw czas jakby przyspieszył, a każdy z nas wykonał swoje zadanie w sposób, który w połączeniu z pracą reszty zespołu zaowocował, jak się później okazało, najlepszym wykonaniem od początku prób. Chwilę po tym jak wybrzmiały ostatnie dźwięki utworu finałowego wykonanego na bis, przystąpiliśmy do podziękowań i wręczania kwiatów osobom, które miały swój wkład w tworzenie “Ifigenii”.

     Gdy na sali zostali tylko twórcy i osoby, które chciały osobiście podzielić się z nami swoimi wrażeniami po właśnie obejrzanej sztuce, zaczęliśmy powoli przygotowywać salę na następny dzień spotkania z naszym ujęciem antycznego dzieła. Kiedy wszystko było już gotowe udaliśmy się na przygotowany przez nas bankiet. Przyjęcie było dla nas formą świętowania kolejnej udanej premiery teatru ITP. Po kilku godzinach dzielenia się refleksjami, rozmów i zabawy w gronie teatru każdy udał się w swoją stronę. Od tej pory odpoczywaliśmy i przygotowywaliśmy się do kolejnych dni z “Ifigenią”.

     Powiedzieć, że był to dzień wyjątkowy to jakby nie powiedzieć nic. Jestem pewny, że cały teatr zapamięta go na długo, a niektórzy na zawsze.

/Jan Filip/

 

15-20 II - Warsztaty zimowe z „Ifigenią”

     W połowie lutego rozpoczęliśmy kolejne warsztaty zimowe. Zazwyczaj odbywały się one poza Lublinem, lecz tym razem spędziliśmy ten czas na KUL-u. Sam początek warsztatów to szorowanie podłogi :). Jeszcze przed warsztatami odbyła się akcja „Malowanie CTW”, dlatego teraz trzeba było nieco sprzątnąć salę. Przez te dni pracowaliśmy intensywnie nad naszym najnowszym spektaklem, czyli „Ifigenią”. Początkowo byłem trochę przerażony – premiera dosłownie zaraz a jeszcze jest tak dużo pracy. Każdego dnia robiliśmy coraz większą część spektaklu, co mnie trochę uspokajało, bo zacząłem dostrzegać, że naprawdę dobrze idzie praca. W tym czasie kończone były również elementy scenografii i muszę przyznać, że to były chyba najbardziej „malownicze” przygotowania do spektaklu od kiedy jestem w ITP. Malowaliśmy ramki, stolik, dzbany, salę (!)… Trochę tego malowania było. Ostatni dzień warsztatów to już taka próba całej „Ifigenii”. Wygląda to naprawdę dobrze, coraz bardziej lubię ten spektakl, ale jeszcze potrzeba czasu, żeby  się to uleżało;).
      Warsztaty nie były takie, jak poprzednie, ale miło było spędzić ten czas w gronie ITePowców.

/Sebastian Kwiatek/

 

10-11 II 2017 - Malowanie CTW-02

 

     Nie od dziś wiadomo, że talenty aktorów naszego teatru nie zamykają się tylko w obrębie sztuk scenicznych. W trakcie przygotowań do kolejnych spektakli ujawnił się już nie raz kunszt krawiecki, zdolności techniczne czy organizacyjne. Kolejnym postawionym przed nami zadaniem było przemalowanie naszej sali teatralnej. Kto miał już okazję oglądać jakieś przedstawienie w CTW-02 z pewnością zauważył, że wszystkie ściany były tam białe. Zazwyczaj w teatrze mamy zaś do czynienia z kolorem czarnym, który pochłania światło. Ciemność jest wszak w tym miejscu bardzo istotna. Dlaczego nasze ściany były białe pozostanie już na zawsze zagadką. Najważniejsze, że udało nam się w końcu uzyskać zgodę na wyciemnienie naszej sali.

     Akacja przebiegła bardzo sprawnie. Zaraz po otrzymaniu zielonego światła kilkunastoosobowa ekipa malarzy-amatorów stawiła się w piwnicach Centrum Transferu Wiedzy. W ruch poszły wałki, pędzle i duża ilość czarnej farby. Cały zabieg zajął dwa dni, ale efekt jest naprawdę zadowalający. Tym bardziej cieszy fakt, że najnowsza premiera ITP może odbyć się w całkiem nowej scenerii. Po raz kolejny nasi aktorzy udowodnili, że sprawnie operują nie tylko słowem. Tak trzymać!

/Kamil Kanadys/