4 III - PIZZA - premiera

 

4 marca 2020 roku odbyła się premiera „małego spektaklu” ze Sceny Edukacyjnej Teatru ITP – Pizza. Po wielu miesiącach przygotowań, w końcu udało nam się ponownie spotkać z publicznością w sali CTW-02 na KUL-u. Pizzę mieliśmy wystawiać już na jesieni, jednak sytuacja pandemiczna, niestety, utrudniła nam to działanie. Ostatecznie, udało nam się zagospodarować więcej czasu na próby, skompletowanie i złożenie scenografii oraz na zwykłe rozmowy dotyczące spektaklu. Dzięki temu zagraliśmy kolejny, niepowtarzalny spektakl opowiadający o… małżeństwie. Temat, tak bardzo aktualny w dzisiejszym świecie. Oprócz przesunięcia premiery spektaklu, natrafiliśmy na kolejny problem. Bankiety popremierowe od początku działalności Teatru ITP są momentem ważnym i wszyscy się starają, aby takie spotkania się odbywały. Tym razem, bankiet nie odbył się w restauracji (znowu temat pandemii), ale za to mogliśmy razem świętować premierę w moim domu. Był to bardzo dobry czas na rozmowy o spektaklu, ale też do zwykłego spotkania, którego zawsze jest nam mało. Bankiet nie obył się oczywiście bez pizzy . Pamiętam, że ostatni goście wyszli z domu o godzinie 2 w nocy. Premierę Pizzy i bankiet uważamy za bardzo udane. Na każdy dzień była pełna widownia (oczywiście w ramach obostrzeń pandemicznych). Ten czas nam pokazał, że nawet w trudnym dla nas okresie możemy tworzyć wspaniałe rzeczy i cieszyć się nimi. To jest właśnie Teatr ITP.

/Marcin Strug/


14 III - ZAZDROŚNICE - pożegnanie z tytułem

 

Zazdrośnice… po niemal równych 2 latach grania (i niegrania z powodu pandemii) nadszedł czas, aby pożegnać Sabinę, Julkę, Ankę i Pati. Każda z nas dała swojej bohaterce cząstkę siebie, ale zaczerpnęłyśmy również coś od naszych postaci. Spektakl od samego początku stanowił duże wyzwanie. Zastanawialiśmy się z całą ekipą zazdrośnicową, jak w ciekawiej formie przedstawić monologi czterech dorastających dziewczyn, tak aby nie było nudno.

I przede wszystkim – jak mówić o rzeczach trudnych, niewygodnych, a przecież tak powszechnych w dzisiejszych czasach. Kilkukrotnie przyszło nam występować przed publicznością w wieku nastolatek, w które się wcielałyśmy. Nigdy nie powiedziano nam tego wprost, ale czułyśmy niejednokrotnie jak mocno działają na nich nasze słowa i gesty – było oczywiste, że mieli podobne doświadczenia. Kiedy Ksiądz Lach zapraszał nas do tej przygody, nie sądziłyśmy, że „Zazdrośnice” staną się swego rodzaju misją…

Jak to z pożegnaniami bywa, nie należą one do łatwych rzeczy. Już wcześniej planowaliśmy pożegnanie z tytułem, jednak przekładaliśmy to z powodu pandemii. Kiedy nasz spektakl schodził z afisza, w podobnym czasie w repertuarze pojawił się monodram Martyny Sabak pt. „Być jak Adele”. Zaplanowaliśmy maratony teatralne tak, że najpierw wystąpi Martyna, a tydzień później my, jednak na skutek zdarzeń losowych kolejność się zmieniła. Na nasze szczęście (i Martynki nieszczęście), gdyż zaraz po naszym pożegnaniu, znów zamknięto teatry. Zdążyliśmy dosłownie rzutem na taśmę, inaczej chyba nigdy byśmy się nie pożegnały.

Oczywiście, jak to kobiety, miałyśmy mnóstwo pomysłów jak ubarwić Zielony Spektakl, ale nasz zapał został szybko utemperowany przez męskie grono. Bardzo miłym aspektem „Zazdrośnic” był fakt, że podczas każdego przedstawienia jadłyśmy pizzę (którą notorycznie Itepowcy wyjadali nam po spektaklu). Podczas ostatniego występu pizza również została nam dostarczona, ale chłopaki-śmieszki zamówili tym razem… ostrą, zdaje się, że z jalapeño… Nasze miny musiały być bezcenne. Oczywiście nie mogło obyś się bez podziękowań i symboliki. Gratulowałyśmy Księdzu, że wytrzymał z czterema babami i wręczyłyśmy mu kłódkę (o której jest mowa również w spektaklu). Dołączyłyśmy do niej 4 kluczyki w kolorach bransoletek, które nosiły nasze bohaterki. Przygoda dobiegła końca, ale mamy nadzieję, że tekst Érica-Emmanuela Schmitta pozostanie w sercach. Naszych oraz publiczności.

/Marcela Simian/

 


25 IV - JUBILEUSZ TEATRU

 

Dwudziestolecie teatru studenckiego można porównać do stulecia instytucji państwowej  - podkreślił podczas jubileuszu 20.lecia istnienia Teatru ITP rektor KUL ks. prof. Mirosław Kalinowski. W dorobku teatru znajduje się niemal 40 spektakli i ponad pół tysiąca wystąpień na scenie. - Przyjmujemy waszą aktywność z wielkim szacunkiem i uznaniem i dziękujemy za nią – mówił rektor.

 

Pierwszy spektakl teatru ITP miał być jednorazową przygodą teatralną grupy przyjaciół, zgromadzonych wokół ks. Mariusza Lacha, salezjanina, wówczas studenta polonistyki, a obecnie adiunkta w Katedrze Dramatu i Teatru KUL. Był to spektakl ruchu oparty na biblijnej przypowieści o perle, wystawiony podczas KULturaliów 2001. Ta mała inicjatywa z 2001 roku zapoczątkowała szereg różnych przedstawień i występów. Teatr ITP w tym czasie wychodził na scenę 533 razy. Przede wszystkim w Lublinie, ale też w wielu innych miejscowościach Polski.

 

Na repertuar teatru składają się spektakle tworzone przede wszystkim z myślą o młodym widzu. Przedstawienia skłaniają do refleksji nad poruszanym tematem i nad samym sobą, a tematyka dotyczy życiowych wyborów i kryteriów, którymi warto się kierować na co dzień. Scenariusze czerpią przede wszystkim z dwóch źródeł: Biblii oraz dzieł literatury polskiej i światowej. Stąd teatr określany jest jako chrześcijański, choć z nazwy nim nie jest. Rektor KUL podkreślił, że w każdym człowieku tkwi pragnienie dotknięcia najgłębszych pokładów duchowości, transcendencji. - Twórczość Teatru ITP wydobywa z człowieka, to co w nim najlepsze, nawet jeśli tytuł przedstawienia nie dotyka bezpośrednio tematów, które odnosimy do świata wartości duchowych – mówił, dodając, że teatr może liczyć na wsparcie ze strony władz uniwersytetu. – Cieszę się, że możecie pokazywać cały swój potencjał, swoją radość, swój dynamizm i optymizm w odczytywaniu świata – dodawał.

 

Ks. prof. Kalinowski zwrócił uwagę, że teatr wyróżnia się wśród innych organizacji studenckich długoletnią aktywnością. - Dwudziestolecie teatru studenckiego można porównać do stulecia instytucji państwowej – podkreślił. To w dużej mierze zasługa lidera i jego charyzmatu – mówił, składając podziękowanie ks. dr. Mariuszowi Lachowi.

 

Prorektor ds. studentów i doktorantów dr hab. Krzysztof Narecki, prof. KUL jako filolog klasyczny zwrócił uwagę na obecne w przedstawieniach Teatru ITP odniesienia do starożytnej Grecji. - W przedstawieniach widać połączenie trzech elementów: śpiew, muzyka, taniec, które były obecne na scenach teatrów greckich. – mówił. Życzył także, aby teatr w kolejnych latach rozwijał się i kwitł: Utinam vivat, floreat, crescat.

 

/Paulina Borowa???/


 

19 V - NABÓR DO ITP

 


VII 2021 - KANTORKOWE REWOLUCJE

 

Kantorek. Pomieszczenie, gdzie przechowuje się kostiumy, rekwizyty, elementy scenografii, oświetlenie itp. Bynajmniej nie jest to pieszczotliwa od wyrazu „kantor”, gdzie handluje się walutą... Chociaż w sumie, w ITP można ubić całkiem dobry interes jeśli dysponuje się odpowiednią ilością wsuwek albo jedzenia.

W każdym razie, kantorek to miejsce gdzie aktorzy rozmawiają, spożywają posiłki, umawiają się na indywidualne próby - czyli ogółem spędzają dużo czasu. I jak to bywa w życiu: tu coś przesuną, tam czegoś szukają i odłożą na inne miejsce, jeszcze gdzie indziej zdejmują z wieszaków stroje i.. Ups! Na ziemię spadło kilka ubrań - potem się powiesi. Kiedy zrobi tak jeden człowiek, nic wielkiego się nie dzieje. Jednak, gdy niemal 20 osób wprowadza tam swoje zmiany, kantorek wygląda jak jedno wielkie pobojowisko. Przyznaję, też przyłożyłam to tego rękę.

Na krótko przed pandemią odbywało się sporo spektakli, co wiązało się z koniecznością ciągłego wnoszenia i wynoszenia scenografii, więc w kantorku panował bałagan. Ostatnio jednak, kiedy sytuacja covidowa uległa poprawie, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Ekipa w składzie: Pati, Marcela i Konrad przybyli w poniedziałek rano (niemal o wschodzie słońca) na KUL. Byli oni pełni optymizmu i zapału do pracy, który niestety prędko przygasł. Nie wiadomo było od czego zacząć. Czego się nie dotknęli, wszystko leciało na głowę. Zdecydowali pozbyć się rzeczy, które ewidentnie nie nadawały się do użytku. Nie było widać końca. Po jakimś czasie przybyła nowa energia w postaci Jonasza. Dwie kobiety i dwóch mężczyzn - siły były wyrównane i praca szła szybciej. Ale do końca było jeszcze baaaaaasrdzo daleko. Po 5 godzinach zdali sobie sprawę, że w jeden dzień się z tym nie uporają. Umówili na następny dzień, na godzinę 10:00. Jak zdecydowali, tak zrobili. Nasza trójka nie szczędziła sił. Wsparci później przez Rafała, dokonali rewolucji. Przez 11 godzin (ni mniej-ni więcej), dopingowani nawet przez panów portierów i panie sprzątaczki, wynosili 160-litrowe worki, zmieniali ustawienie mebli, porządkowali kostiumy.

Efekt końcowy - niesamowity! Trudno teraz poznać to pomieszczenie, w którym zrobiło się mnóstwo wolnej przestrzeni oraz miejsca, aby na spokojnie usiąść i odpocząć. Miejmy nadzieję, że ten porządek utrzyma się jak najdłużej.

Ale jakby tak podsumować zyski i straty:
-przenoszenie mebli -> bolące plecy
-wynoszenie śmieci -> bolące nogi
-uśmiech Księdza Mariusza, gdy zobaczył uporządkowany kantorek -> bezcenny

PS Wszystko, czego należało się pozbyć z 010, lecz nie można było wyrzucić - ekipa sprzątająca zaniosła do  "starego kantorka" CN-P04. Teraz tam jest istny rozgardiasz i potrzeba kogoś, kto zrobi porządek. Chętni?

/Marcela Simian/


5-19 IX - Warsztaty teatralne ITP – Czerwińsk/Lublin

 

Tegoroczne warsztaty teatralne rozpoczęły się 5 września w Czerwińsku nad Wisłą. Gościnne mury salezjańskiego klasztoru odwiedzamy regularnie już od kilku lat. Na początku trochę spraw organizacyjnych, ustalenie dyżurów porządkowych, przedstawienie przez księdza Mariusza planu pracy nad nowym spektaklem - Sztukmistrzem. A zapowiadało się bardzo intensywnie! W dzień próby choreograficzne z Justyną, próby wokalne z Ulą, próby indywidualne i łączenie poszczególnych elementów w całość z głównym reżyserem, 3 posiłki i msza przed obiadem. Wieczorem zaś obowiązkowa integracja w kawiarence.

Nie obyło się również  bez stałych punktów dodatkowych. Wtorkowy wieczór zdominowały prezentacje wokalne, tym razem pod hasłem "piosenki z Listy Przebojów Trójki z roku urodzenia wykonawcy/ów". W niedzielę – dzień oddechu i odpoczynku – zrealizowaliśmy sesję zdjęciową pod tytułem "Ja, ale jakby nie ja". Niekonwencjonalne pomysły na przedstawienie siebie dały wyraz naszej wybujałej wyobraźni i kreatywności. Główny nacisk położony był na użyciu w jak największej ilości farb do twarzy, ciekawych strojów lub peruk. W krótkich przerwach między sesjami prób, jak również pod osłoną nocy, część aktorów ITP pod kierownictwem Krzysztofa-Greina zaangażowała się ponadto w tworzenie filmu (co stało się już w zasadzie tradycją). Pulp, bo taki otrzymał tytuł, to film gangsterski z nieszablonową fabułą.

Z Czerwińska wyjechaliśmy 14 września w poczuciu dobrze wykonanej pracy. Przez ponad tydzień zbudowaliśmy wiele scen do nowego spektaklu, pod okiem (a w zasadzie uchem) Uli nauczyliśmy się wszystkich piosenek, stworzyliśmy całkiem solidny szkielet sztuki, choć wiedzieliśmy, że przed premierą czeka nas jeszcze dużo pracy. Warto dodać, że dla części z nas (choćby dla piszącego te słowa) były to już ostatnie warsztaty wyjazdowe – zgodnie z nowo ustalonymi zasadami aktorzy z rocznika 1997 i starsi w przyszłym roku rozpoczną już nowe przygody życiowe poza Teatrem ITP.

Ale… wyjazd z Czerwińska nie zakończył naszych codziennych spotkań, bo już od środy 15 września rozpoczęliśmy drugą część warsztatów. Tym razem na miejscu, w Lublinie, kontynuowaliśmy wspólną pracę. Zmienił się jednak temat – po półtora rocznej przerwie wznawialiśmy Pieśń nad pieśniami! I tu znowu dużo pracy, gdyż nie było to tylko przypomnienie, a ogromna reorganizacja spektaklu. Część aktorów w międzyczasie odeszła, a w ich miejsce weszły teraz całkiem nowe osoby, co sprawiło, że Pieśń zyskała zupełnie odświeżoną formę. Ostatnim dniem lubelskiej części warsztatów była niedziela 19 września. I to tyle. Teraz przed nami (ufamy w to mocno) rok pełen grania. Czekaliśmy na to długo i oby nic nam w tym już nie przeszkodziło.

/Kamil Kanadys/


19 IX - Migawki ze SZTUKMISTRZA - XVII Lubelski Festiwal Teatralny

 

Mimo deszczowej aury udało nam się wystąpić na niewielkiej scenie rozłożonej na Placu Teatralnym podczas Lubelskiego Festiwalu Nauki. Co prawda deszcz i ziąb nieco wystraszył potencjalnych uczestników widowiska, nie zabrakło jednak niestrudzonych, wytrwałych obserwatorów, którzy byli zainteresowani zaistniałym zamieszaniem. Ubrani w jesienne płaszcze (stały motyw i podstawowy rekwizyt naszego teatru) wyszliśmy na scenę i zaśpiewaliśmy kilka chwytliwych piosenek ze "Sztukmistrza" (których dopiero co nauczyliśmy się na warsztatach). Utwory przeplecione były krótkimi opisami najważniejszych scen i głównych postaci "Sztukmistrza", co by przybliżyć widowni pewien kontekst całego musicalu. W przeciągu pół godziny występu próbowaliśmy zarazić publiczność energią w ten pochmurny dzień i tym samym - prezentując drobną zajawkę ze spektaklu - zaprosić na premierę. 
/Klara Frąkała/
11 XI 2021 - Premiera SZTUKMISTRZA