22 I 2022 - Pizza - dla Stowarzyszenia Najświętszej Rodziny, KUL

 


III 2022 – nabór do ITP

 

Otwórz zdjęcieW marcu miał miejsce kolejny nabór do naszego teatru. W podziemiach CTW przywitaliśmy chętnych do zasilenia naszego składu - w tym roku było to kilka osób, które z powodzeniem przeszło pierwszy etap przesłuchania. Razem z aktorami z poprzedniego naboru staraliśmy się uspokoić ich nerwy, bo przecież niedawno sami byliśmy w takiej samej sytuacji. Każdy opowiedział coś o sobie, nie obyło się bez żartów, znalezienia wspólnego języka i zanim się obejrzeliśmy, było już po wszystkim. Wszyscy wychodzili z sali teatralnej uśmiechnięci i mimo obaw typu "nie wiem, czy dobrze mi poszło...", większość z nich będzie można zobaczyć na scenie już w nowym sezonie.

Potrzebowaliśmy jednak, aby nieco więcej mężczyzn dołączyło do naszego składu. Ruszyła więc poczta pantoflowa, dzięki której dowiedziały się o nas nowe osoby, a to zapewniło nam kolejnych aktorów. Niezależnie od tego, czy wcielą się w wielkie role, np. tytułowego bohatera odnowionej w tym roku komedii "Józef", czy też pojawią się w drugim planie warszawskiej ulicy w "Sztukmistrzu", każdy nowy aktor teatru ITP rozpocznie tu przygodę, której z pewnością nigdy nie zapomni. Pozna tu wielu wartościowych ludzi, spędzi wiele godzin na wspólnych spotkaniach, a przede wszystkim nie uwolni się od odnoszenia kwestii ze sztuk do prawdziwego życia - po zaledwie roku działalności z ITP potwierdzam, że nikt nie jest w stanie powiedzieć "jest jeszcze czas" bez zanucenia piosenki kobiet Jaszy...

Zatem powodzenia dla wszystkich przyjętych do ITP i oby zostali z nami jak najdłużej!

/Aleksandra Bogacz/


16 V 2022 - Pizza - KUL, Święto polonistyki

 

16, 17 i 18 maja 2022 roku odbyły się Dni Polonistyki w formie stacjonarnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Było to wielkie wydarzenie, na które czekali wykładowcy całej kulowskiej polonistyki. Oprócz wielu spotkań w katedrach zaplanowanych na te dni, w poniedziałek postanowiliśmy zagrać Pizzę i był to wyjątkowy spektakl.

Po ustawieniu scenografii i krótkiej modlitwie, mieliśmy kilka minut na przygotowanie się. Ja i Paulina byliśmy zestresowani faktem, że na widowni siedzą nasi wykładowcy, którzy znają nas jedynie z sal wykładowych. Dla wielu z nich była to pierwsza okazja zobaczyć nas na scenie. Cały nasz zespół starał się mocno zagrać dobry spektakl i tak też się stało. Choć zdarzyły się drobne pomyłki, to jednak nie przyćmiły one istoty.

Ten spektakl odbijał się echem jeszcze przez kilka tygodni kiedy to wykładowcy podchodzili do mnie i Pauliny gratulując spektaklu i rozmawiając z nami. Po spektaklu poszliśmy ekipą pizzy do Mojo, gdzie mogliśmy w końcu pogadać i odpocząć. 

/Marcin Strug/


19 V 2022 - Oskar i Róża - ACK Chatka Żaka, Studencka Wiosna Teatralna, Lublin

 

Pandemia, która przez ostatnie dwa lata skutecznie utrudniała organizowanie wielu kulturalnych przedsięwzięć, niespodziewanie ustąpiła. Życie powoli wraca do normy (ufamy, że na stałe), cieszy więc inicjatywa, z jaką wyszło Akademickie Centrum Kultury „Chatka Żaka” w Lublinie. Studencka Wiosna Teatralna, bo o niej jest mowa, to powrót do tradycji sprzed prawie 50 lat.

Teatralne i studenckie wydarzenie w naszym mieście nie mogło odbyć się bez udziału aktorów Teatru ITP. Niestety – zasady festiwalu (a konkretnie ograniczony czas trwania spektaklu) uniemożliwiły nam wystawienie jednego z naszych dużych musicali. Zdecydowaliśmy się więc na Oskara i Różę i, co warte uwagi, występ ten był 52 graniem tej sztuki. Ponadto część z naszych aktorów wzięła udział w warsztatach prowadzonych przez Bartłomieja Ostapczuka. ITePowcy byli także obecni jako widzowie na wielu konkursowych spektaklach, a wieczorami chętnie nawiązywali znajomości z koleżankami i kolegami „po fachu” w ramach klubu festiwalowego. Ostatecznie Grand Prix powędrowało do Łodzi, zaś aktorzy ITP zostali docenieni „za umiejętność prowadzenia wiarygodnego scenicznego dialogu”.

Podsumowując – cieszy możliwość spotkania i powrotu do czasów sprzed pandemii, a nagroda motywuje do dalszej, wytrwałej pracy. Obyśmy szybko znowu spotkali się na festiwalowych scenach.

/Kamil Kanadys/


27 V 2022 - Sztukmistrz – KUL (debiutanci)

 

„Sztukmistrz” majowy - zagrany tym razem z debiutantami zasilającymi nasz teatr od kilku miesięcy zaledwie - był dla całego zespołu nie lada gratką. Dzielna szóstka składająca się z nie mających sobie równych teatralnych bohaterów: Ewy (zastępującej godnie Paulinę w roli Elżbiety, matki Magdy), Karoliny (jako sprytnego pucybuta), Julki (jako niezwykle uduchowionej siostry zakonnej), Dawida, Adama i Miłosza (wzbogacających swym zacnym śpiewem chór żydowski), świetnie sobie poradziła, goszcząc pierwszy raz na scenie ITP.

Zapewne dla wielu aktorów takie nowości w rozwiązaniach scenicznych były okazją do sprawdzenia się i ukazania z innej strony umiejętności aktorskich (w tym zmysłu do improwizacji). Myślę, że dla nas wszystkich było to cenne doświadczenie. Pierwszy raz mogliśmy się poczuć zgraną ekipą z nowymi, będąc razem na jednej scenie, interreagując, dialogując i dobrze się bawiąc.

/Klara Frąkała/


12 VI 2022 – pożegnanie PNP

 

Przed warsztatami w 2019 roku ksiądz Mariusz nakreślił nam swoją nową wizję: zaplanował humorystyczną odskocznię od poważniejszych sztuk, które przeważały w repertuarze. Tym razem miało być lekko i przyjemnie. Potem, po miesiącach pracy przy „Pieśni nad Pieśniami” i kilku jej maratonach można było bez wahania stwierdzić, że ta wizja się spełniła, bo mieszkańców bieszczadzkich podziemi graliśmy z niesłabnącym entuzjazmem, a ich perypetie często wywoływały salwy śmiechu u odbiorców. Wtedy jednak nikt nie spodziewał się, że ta pozornie prosta opowieść nie tylko stanie się jednym z flagowych przedstawień ITP, ale także będzie żyła na naszych deskach przez prawie trzy lata.

Po dziewiętnastu graniach, pomiędzy którymi mieliśmy pandemiczną przerwę oraz kilka zmian obsady, nadeszło to ostatnie, dwudzieste. Jubileusz, tak jak ten obchodzony przez bohaterów, należało odpowiednio uczcić. Nasze przygotowania do niego rozpoczęły się na długo przed dwunastym czerwca, bowiem przynajmniej kilkoro z nas od miesięcy myślało o tym, jak „ubarwić” ten dzień. A kiedy reżyser oficjalnie pozwolił na *drobne* poprawianie scenariusza, to podobnie jak postacie, które na końcu historii wyszły z bunkra, mogliśmy się spodziewać wszystkiego.

Pojedynek na banany, zupełnie nowe tytuły książek w kolekcji bibliotekarza, transparent z hasłem „Niech żyje Adam Stelmach” bez „ch” w pierwszym słowie, czy wokalny debiut jednego z uciekinierów to tylko niektóre ze smaczków, jakie pojawiły się na scenie. (Zabrakło tylko butelki prawdziwego alkoholu schowanej w wielkim tomie „Pana Tadeusza”, choć do ostatnich sekund nie było wiadomo czy tej wodzie można ufać). Ale nie wszystkie trzeba wymienić – część z nich była tylko dla nas, ukryta przed wzrokiem publiczności.

Gdy po finałowej piosence rozbrzmiały brawa żegnające Zosię, Andrzeja i jego przyjaciół, pion energetyczny, bohaterów snów oraz robotników, żarty sceniczne ustały, a pojawiło się poczucie wdzięczności za to, że wraz z widzami mogliśmy ich wszystkich poznać. Dla mnie szczególnie ważny był Bogdan, który imponował statecznością, troską, bujną wyobraźnią, a pod koniec odważnym pójściem w nieznane. Będzie mi go brakowało, ale mam też nadzieję, że po opuszczeniu „Polańczyka” znajdzie to, czego do tej pory szukał. Trzymam za niego kciuki.

Spektakl spełnił początkowe założenia. Faktycznie bawił i dzięki temu zawsze dobrze się go nam grało. Jednak w ogólnym rozrachunku nie to było w nim najważniejsze i nie dlatego zostanie on w naszych sercach na lata. Humor stanowił jedynie nośnik głównego przesłania, które przyświecało nam od pierwszego czytania scenariusza i uczenia się kwestii na pamięć do ostatnich ukłonów. Przez cały ten czas mówiliśmy o miłości – łaskawej, życzliwej, cierpliwej, bez końca.

/Konrad Kowalski/