8/10/15 I 2019 – Prezentacje monologów

Praca ze słowem jest bardzo ważnym elementem uprawiania aktorstwa. I mimo, że nasz teatr składa się głównie z pasjonatów, a nie profesjonalistów, tę pracę musimy wykonywać regularnie by poszerzać swoje umiejętności.
Być może ta myśl przyświecała księdzu Lachowi, gdy ogłosił, że członkowie ITP będą mieli za zadanie nauczyć się na pamięć fragmentu tekstu literackiego, a następnie zrobić z niego mini-spektakl na jedną osobę i na początku stycznia przedstawić przed pozostałymi.
Dla regularnie występujących była to ciekawa propozycja. Inni zareagowali na nią lekkim przerażeniem, szczególnie nowe osoby, bo wymagało to „wyjścia przed szereg” i przełamania pewnych wewnętrznych barier. A także olbrzymiej dozy kreatywności.
Ale ci, którzy ósmego, dziesiątego i piętnastego stycznia odważyli się wejść na scenę zdecydowanie podołali wyzwaniu – byliśmy świadkami kilkunastu wbijających w krzesła występów. Niektóre śmieszyły, inne wyciskały łzy, ale każdy pokazał, że w naszych aktorach drzemią pokłady talentu i potencjału.

/Konrad Kowalski/


I-II – Nagrania CD


Jedno z postanowień noworocznych ITP brzmiało: „Dokończymy nagrania piosenek z „Ifigenii””. Postanowienie udało się zrealizować! W studio pana Jarka mieliśmy okazję ponownie zaśpiewać utwory ze spektaklu, który w zeszłym roku pożegnaliśmy. Powróciliśmy nie tylko do piosenek z „Ifigenii”. Zaśpiewaliśmy także „Czymże jest nasze życie” z „Fausta” oraz „Błogosławcie Panu” z „Prorocka”. Kiedy pojawi się płyta z muzyką? Mamy nadzieję, że już niebawem:)

/Sebastian Kwiatek/

 


12-16 II - warsztaty w Nałęczowie

Bagażnik zapakowany po brzegi. W walizkach same najpotrzebniejsze rzeczy, a w duszy podekscytowanie. Już wcześniej przeczuwałyśmy z dziewczynami, że nie będą to typowe warsztaty. W końcu do Nałęczowa jechało tylko pięć osób! No dobra, nie przebiliśmy co prawda zeszłorocznego wyjazdu do Wytyczna, gdzie byli tylko Ksiądz z Jaśkiem i Martynką, ale to zawsze coś nowego.

W sumie z tą liczbą osób to było małe zamieszanie. Wyjechaliśmy z Lublina we czwórkę: Ksiądz Mariusz, dwie Zazdrośnice (Jola i Marcela) oraz Jasiek Filip. Jako, że wszystko zostaje w naszej ITePowej rodzinie, Jaś tym razem wystąpił w roli kierowcy (za co jesteśmy mu ogromnie wdzięczni).

Ale nie pojechaliśmy od razu do Nałęczowa. Celem naszej podróży był Kazimierz Dolny (a przynajmniej jego okolice). Korzystając z faktu, że te miejscowości leżą dość blisko siebie, mieliśmy ucztę i dla ciała i dla ducha. I to dosłownie! Najpierw w swoim rodzinnym domu ugościła nas Marysia (trzecia Zazdrośnica), a potem pojechaliśmy na spacer po Kazimierzu. Ale nie tak od razu. Wszystko za sprawą Płatka (pieska Marysi), który bardzo się zaprzyjaźnił z Księdzem. Ucięli sobie naprawdę intrygującą pogawędkę. Przez chwilę zastanawialiśmy się czy nie zabrać Płatka ze sobą…

W końcu dojechaliśmy do Domu Rekolekcyjnego na Jabłuszku. Wytłumaczono nam, że chodzi o wzgórze na którym leży i stąd taka nazwa. Miejsce bardzo nam się spodobało.

Po kolacji dojechała do nas Dagmara, czwarta Zazdrośnica. W końcu byłyśmy w komplecie i można było zacząć pracę. Na spokojnie przypomnieliśmy sobie teksty, ustaliliśmy plan działania, a potem grzecznie poszliśmy spać.

Drugi dzień warsztatów był bardzo pracowity. Nie od dziś wiadomo, że w teatrze nabywa się różne umiejętności, nie tylko sceniczne, ale i manualne. Przydały się one podczas skręcania wieszaków. Ale we wszystkim była równowaga. Znaleźliśmy czas, aby zaczerpnąć w nałęczowskim parku świeżego powietrza, a nawet udało nam zajść do Pijalni Czekolady. Wszystko to korzystnie wpłynęło na wieczorną próbę.

Trzeci dzień w Nałęczowie był dla nas szczególny. W końcu były to Walentynki. Tak, tak… Komercyjne święto ze świecidełkami i serduszkami. A jednak nie można mu się oprzeć. Już od rana dane nam było się nim cieszyć. Ksiądz Lach obdarował nas czterema różnymi powieściami, a potem na naszej codziennej przedpołudniowej mszy świętej powiedział piękne kazanie o miłości… Ogółem, pozwoliliśmy sobie trochę pofolgować tego dnia. Odpoczywaliśmy na świeżym powietrzu, żartowaliśmy, a nawet odwiedziliśmy ławeczkę Prusa. Nie mogłyśmy sobie odmówić wspólnego zdjęcia – my cztery, a on jeden…  )
Osłodziliśmy sobie chwile ciasteczkami, a w końcu całkiem puściłyśmy wodzę fantazji i wręczyłyśmy naszemu Kochanemu Księdzu Mariuszowi drobne upominki. Magnesy, kredka, wierszyki… Jak to Ksiądz powiedział: Nie wiadomo czy postawić to na środku pokoju, czy ukryć w najgłębszej piwnicy. Ale dla takiej uradowanej miny było warto!

Wieczorem niestety udzieliło nam się zmęczenie, a wiadomo, że podczas próby lepiej być wypoczętym…

Czwartego dnia była dość słaba pogoda i nigdzie nie chciało nam się wychodzić. Pracowaliśmy i odpoczywaliśmy na zmianę. Udało nam się zamknąć wszystko tak, jak planowaliśmy. Do tego stopnia wsiąkłyśmy w scenariusz, że mówiłyśmy do siebie imionami ze spektaklu. Nie powiem, ciekawe doświadczenie Ostatnia noc była wesoła, ale (jak na nas) dość spokojna.

W sobotę, ostatniego dnia wstaliśmy z poczuciem, że to był naprawdę dobrze spędzony czas. Nie możemy tu nie wspomnieć o gościnności księdza Marka, który jadał z nami posiłki i dokładał wszelkich starań, aby niczego nam nie brakowało. Grzechem byłoby również pominąć kochane panie kucharki, które codziennie karmiły nas wspaniałymi smakołykami oraz dobrym słowem i uśmiechem.

Jest wiele rzeczy wartych zapamiętania, m.in. Willa Uciecha (Wojciech Ciech), młotek, Sabitorium, chomik, mem z kotem. Oby ten wspólnie spędzony czas (który nas bardzo zjednoczył) zaowocował piękną premierą.

/Marcela Simian/


1-3 III - PIT w Sokołowie Podlaskim

 


III 2019 – Nagrywanie piosenek z Sobowtórów


Nagrywanie przez ITP jego artystycznej działalności jest swoistą tradycją. Od kilku lat, kiedy już oswoimy się z nową sztuką, mamy możliwość zarejestrowania występu kamerą w celu stworzenia dla widzów pamiątki w postaci płyty DVD, było więc kwestią czasu filmowanie i udostępnienie do obejrzenia „Sobowtórów”. Jednak to ciekawe i lekko stresujące doświadczenie nie może konkurować z wspólnym nagrywaniem płyt CD ze spektaklowymi piosenkami, bowiem ten proces jest bardziej żmudny… Ale i o wiele bardziej ekscytujący.
Zaczęło się od prób wokalnych prowadzonych przez Kingę Moczydłowską. Wtedy to mogliśmy ponownie wsiąknąć w piosenki grupowe takie jak otwierające przedstawienie „Ego Song” czy budujące napięcie „Underground” i dopracować ich brzmienia do ostatniej nuty.
Kiedy nastąpił dzień dziewiętnastego marca, byliśmy gotowi do pracy. Wtedy w naszej sali teatralnej zaroiło się od słuchawek, mikrofonów i różnego rodzaju kabli nad którymi pieczę sprawował dźwiękowiec, pan Jarosław Rudnicki. Sprzętu było, mogłoby się wydawać aż nadto, ale to po to, by każdy członek chórków mógł dołożyć do piosenek swoją cegiełkę.
Było fantastycznie. A „Medialna Teoria Względności” (czyli nasze ukochane „Kaczki”) nie miały takiego feelingu chyba na żadnym występie.
Później przyszedł czas na partie solowe, duety i mniejsze grupy. W tym przypadku zrezygnowaliśmy z CTW-02 na rzecz wizyt w studio nagraniowym pana Jarka, gdzie mogliśmy poczuć się jak profesjonalni wokaliści. Tam nawet trudne do zaśpiewania „Kamienice” brzmiały świetnie. Dla mnie to właśnie te spotkania były najmilszym elementem przedsięwzięcia, bo dały poczucie spełniania pewnych marzeń.
Na efekty będzie jeszcze trzeba trochę poczekać, ale już teraz wiem, że cały ten czas, który poświęciliśmy na nagrywanie Sobowtórów nie poszedł na marne.

/Konrad Kowalski/


22 III - Zazdrośnice – premiera

Tej premiery bardzo wyczekiwałem. „Zazdrośnice” były kolejnym spektaklem w naszym teatrze opartym na książce Erica-Emmanuela Schmitta, autora „Oskara i pani Róży”. Tym razem przedstawienie było przygotowane na 4 osoby. Jola, Marcela, Dagmara i Marysia – to one wcieliły się w główne bohaterki. Przed samą premierą troszeczkę usłyszałem o spektaklu, ale nie chciałem wiedzieć dużo – wolałem być zaskoczony. W przypadku „Zazdrośnic” po raz pierwszy od długiego czasu byłem nie aktorem, nie osobą techniczną, a widzem. Cieszyłem się z tego powodu, bo ogólnie dobrze jest grać na scenie, ale super sprawą jest też oglądanie przedstawienia.
Na spektaklu zająłem sobie miejsce w pierwszym rzędzie. Wybiła godzina 19.00. Ludzie jeszcze wchodzili do sali, ale po chwili kolejna premiera ITP rozpoczęła się! Początek spektaklu bardzo mi się podobał (migające światła dawały super efekt, serio!). W trakcie miałem wiele przemyśleń. Przede wszystkim okazało się, że jest to naprawdę trudny spektakl. Przedstawione bohaterki nazywają siebie przyjaciółkami, ale tak naprawdę znaczenie tego słowa nie obowiązuje w ich relacji. To słowo tak naprawdę traci znaczenie. Finał sztuki jest smutny. Wychodząc z sali miałem ogrom przemyśleń, refleksji po tym, co zobaczyłem. Co do gry aktorskiej – dziewczyny naprawdę dały radę, ale przed nimi na pewno jeszcze trochę pracy. Z czasem to przedstawienie będzie jeszcze na pewno ewoluowało.
To chyba tyle z mojej strony. Spektakl polecam!

/Sebastian Kwiatek/


TVP1 - „Raban”

 

Studio Raban (emitowane na antenie TVP1) pojawiło się ponownie w Teatrze ITP! Ekipa programu zawitała do nas w czasie weekendowego maratonu z „Sobowtórami”. Wchodząc do sali CTW-02 nie spodziewałem się, że za chwilę będę miał wypowiedzieć się przed kamerami, a tu jednak! Wypowiedziałem się i mówiłem całkiem sporo, ale i tak w przygotowanym materiale jest dosłownie migaweczka, gdy coś mówię :P Ale doświadczenie całkiem spoko. Nagranie o nas wygląda fajnie, także zachęcam do oglądania!

/Sebastian Kwiatek/


12 V - OSKAR I RÓŻA w Krzesku Królowej Niwie

O godzinie 8.00 lub 9.00 rano spotkałem się z Janem Filipem pod Centrum Transferu Wiedzy. Tam, z pomocą księdza i Martyny Sabak, zapakowaliśmy samochód i wyruszyliśmy w drogę. W miejscowości Krzesk Króla Niwa (swoją drogą ładna i ciekawa nazwa), gdzie miał zostać zagrany spektakl „Oskar i Róża”. Podróż minęła całkiem szybko. Zatrzymaliśmy się jedynie na obiad po drodze. Na miejscu zostaliśmy bardzo gorąco przywitani przez miejscowych ludzi. Po rozłożeniu i ustawieniu sprzętu Koło Kobiet Aktywnych, bo tak się nazywało Koło Gospodyń Wiejskich, zrobiło nam obiad. Nikt z nas nie dał rady zjeść wszystkiego zwłaszcza, że byliśmy już najedzeni obiadem z trasy. Spektakl zaliczyliśmy do udanych a społeczność miejscowości gorąco nam dziękowała. Kwiaty i inne różne upominki musieliśmy zacząć pakować do samochodu. Gdy samochód był pełen a my gotowi by wrócić do Lublina zostaliśmy zaproszeni na kolacje. Spędziliśmy tam jeszcze kilka miłych chwil kosztując tamtejszych wyrobów: od flaków przez wiejskie szynki i smalce na pysznych ciastach kończąc. Wyjazd był znakomity i mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś odwiedzimy tamte strony.

/Marcin Strug/


18 V - OSKAR I RÓŻA  w Katowicach

 

Z rana, wspólnie z odtwórcą roli Oskara, Janem spakowaliśmy rekwizyty do samochodu. Pojechaliśmy po księdza, który ugościł nas jeszcze kawą i ptasim mleczkiem. Wkrótce byliśmy gotowi by wyruszyć do Katowic. Jechaliśmy około 4 godzin więc dobrze było pospacerować po katowickim starym mieście. Spotkaliśmy na miejscu Martynę i wspólnie poszliśmy zjeść obiad. Tym razem próbowaliśmy kuchni meksykańskiej. Zatrzymaliśmy się jeszcze na kawę i ciastko. Najedzeni i gotowi zabraliśmy się do pracy. „Oskar i Róża” byli grani w dzielnicowym Domu Kultury, gdzie niestety nie było powalającej frekwencji publiki. Jednak wszyscy w skupieniu oglądaliśmy sztukę . Z Katowic wracaliśmy nocą. Było deszczowo więc powrót nie należał do najprzyjemniejszych.

/Marcin Strug/


26 V - OSIEMNASTKA ITP

Gdy teatr osiągnął swą pełnoletniość przyszedł czas, aby podzielić się z innymi tą wiadomością. Postanowiono, podczas uroczystego spotkania, przypomnieć początki ITP, jak i te nikomu nie znane aspekty jego działania. „Osiemnastka ITP” miała miejsce na Auli Kard. Wyszyńskiego 26 V 2019 r. Gościem honorowym był ks. Antoni Dębiński – rektor KUL, który pogratulował teatrowi jego działań i stałej aktywności na polu promowania wartościowej kultury studenckiej.

W pierwszej części spotkania pokazano w lekki i dowcipny sposób jak wygląd nabór do teatru. Kolejno na scenie wystąpiło pięć aktorek z teatru, które powspominały swoje pierwsze spotkania z ITP oraz zaprezentowały wybrane piosenki z bogatego repertuaru teatru. Justyna Kazek zaśpiewała „Pieśń Odysei” z musicalu pod tym samym tytułem, Anna Kłos – „Biadę” z „Toastu”, Martyna Sabak „Idealistów” z „Prawdziwej historii o don Kichocie”. Kinga Moczydłowska przypominając wszystkim, że w spektaklu „Wesele Dawida” nie otrzymała żadnej piosenki do zaśpiewania – tym razem wykonując różne fragmenty wielu utworów z tego spektaklu – pokazał, że mogłaby zagrać i zaśpiewać wszystko. Na koniec tej części wystąpiła Małgorzata Józwik z piosenką „Wszystko ma swój czas” - podsumowująca doskonale to co działo się w teatrze w okresie jego osiemnastu lat istnienia.

Drugą część wieczoru wypełniło przedstawienie „Perła2” nawiązujące zarówno tytułem, formą jak i treścią do pierwszego występu teatru. Spektakl ruchu został zaprezentowany przez obecny skład teatru. Wystąpiły 24 osoby obecnie tworzące „ITP”. Za tę część były odpowiedzialne Urszula Kasprzak-Wąsowska oraz Justyna Kociuba, które podjęły się zarówno przygotowania scenariusza, opracowania muzycznego, jak i reżyserii całości.

 

Urodziny to ważny moment w życiu każdego człowieka. Długo wyczekiwany, jedyny taki w roku, a nawet w życiu! Cieszę się, że mogłam przeżywać w swoim życiu i w życiu Teatru ITP jedyne takie urodziny - 18! To niesamowity czas, wzruszający mimo, że to dopiero początek mojej drogi w ITP - świętowanie tego wydarzenia pozwoliło mi spojrzeć na teatr w inny sposób. Nie wierzyłam w siebie, słysząc, że "Perła2" będzie spektaklem zupełnie oddanym w charakterze ruchu i tańca. Jednak każda próba, a później premiera pokazały mi, że trzeba wierzyć w swoje możliwości i warto poświęcić swój wysiłek, by zobaczyć wartościowe i niesamowite efekty.

/Daria Szkodzińska/

 

18. urodziny były dla ITP bardzo ważnym wydarzeniem. Zarówno dla byłego, jak i obecnego składu. Wspólne świętowanie było okazją do zawarcia nowych znajomości, a spektakl "Perła2", który opierał się na teatrze ruchu, pomógł nam przełamać bariery. Zintegrował i scalił naszą grupę. Udowodniliśmy sobie, że razem jesteśmy w stanie stworzyć coś pięknego.

/Marcelina Simian/


Po roku angażowania się w teatrze ITP, „Perla2” była dla mnie wyjątkowym spektaklem. Wszyscy mogliśmy z niego wyciągnąć jakąś naukę. Po widowisku poznałem pierwszych aktorów, którzy teatr tworzyli 18 lat temu.

/Marcin Strug/

/Mariusz Lach/

 


1-14 IX Czerwińsk, warsztaty teatralne

 

Co robi ITP na początku września? Wyrusza tradycyjnie na kolejne warsztaty letnie! Jest to czas, który jest przez nas wszystkich ogromnie wyczekiwany, bo wiemy, że za każdym razem jest to wyjątkowy czas. W tym roku wyruszyliśmy ponownie do Czerwińska nad Wisłą. Cieszyłem się, że nie zmienialiśmy miejsca, tym bardziej, że były to moje ostatnie warsztaty z ITP, więc bardzo mi zależało, aby po raz kolejny odbyły się w tej miejscowości, z którą mam wiele pięknych wspomnień. O właśnie – które to już moje warsztaty? Letnie szóste, a w Czerwińsku siódme (doliczam tu warsztaty zimowe, które też tutaj miały miejsce), także co tu dużo mówić – jestem dinozaurem.

Co działo się w tym roku? Oczywiście pracowaliśmy nad naszą nową premierą, która odbiega od ostatnich ITePowych realizacji. Odbiega pod tym względem, że jest to zdecydowanie lżejszy spektakl niż „Sobowtóry” czy „Faust”. Dawno takiego przedstawienia u nas nie było (chyba do ostatnich takowych mogę przypisać „Wesele Dawida” i może „Morię”, ale no właśnie – kiedy to było :D), dlatego jestem zadowolony, że tym razem będzie więcej elementów komediowych w nowej sztuce.

Jeszcze przed rozpoczęciem warsztatów, każda z osób biorących udział w nowej premierze, otrzymała scenariusz. Scenariusz, który okazał się być naprawdę długi! Dodatkowo zostały wysłane wcześniej podkłady do piosenek, które będą wykonywać główne postaci w spektaklu, aby każdy mógł się z nimi zapoznać i wziąć udział w przesłuchaniu :D Przechadzając po korytarzach klasztornych czy spacerując obok klasztoru, słyszałem śpiew – każdy starał się jak najlepiej przygotować do właśnie wspomnianego przesłuchania. Na drugi (a może jeszcze kolejny?)  dzień wszystko było jasne – wszyscy dowiedzieliśmy się, kto dostał jaką rolę. Może tu nie będę zdradzał szczegółów, kto wciela się w główne postaci – tego dowiecie się na premierze!

Pracy na warsztatach było sporo – ćwiczenie piosenek, układy, nauka tekstu. Z biegiem czasu, z każdym dniem widzieliśmy coraz to większe efekty naszych prac. Przedostatniego dnia robiliśmy przejście całości i całkiem spoko to wygląda, ale to będzie chyba najdłuższy spektakl ITP ever :D Ale spokojnie, drodzy widzowie – myślę, że nie będzie się Wam dłużył, bo naprawdę dużo się w nim dzieje.

Ostatni dzień przyniósł mi chwilę wspomnień, refleksji z warsztatowego czasu. Czerwińsk będzie zawsze dla mnie miejscowością, do której będę miał ogromny sentyment.

/Sebastian Kwiatek/


16-20 X - Lubelski Festiwal Nauki


X-XI – Przygotowania i premiera „Pieśni nad pieśniami”

Wraz z początkiem października rozpoczęliśmy na KUL-u kolejne próby do naszego nowego spektaklu, nad którym pracowaliśmy podczas warsztatów letnich. Na pierwszej próbie odbył się przebieg tego, co udało się nam zrobić dotychczas. Generalnie dużo pamiętaliśmy, ale wiedzieliśmy też, że jeszcze sporo pracy przed nami. Czas przygotowań do moment premiery był czasem intensywnym. Próby wtorki i czwartki to nie wszystko. Niektórzy spotykali się również w inne dni, żeby dopracować swoje sceny. Im bliżej premiery, tym pojawiało się pytanie – czy faktycznie 9. listopada spektakl będzie gotowy?

Na tydzień przed pierwszym pokazem „Pieśni nad pieśniami”, próba nie przebiegła do końca tak jak powinna wyglądać. Okazało się, że musimy jeszcze naprawdę dużo pracy włożyć w to przedstawienie. W tygodniu premiery mieliśmy jeszcze kilka prób i na szczęście z każdym kolejnym przejściem spektaklu było widać progres. Piątkowa próba już pokazała, że jesteśmy w pełni gotowi na zagranie „Pieśni nad pieśniami” przed publicznością. Dzień premiery był w moim odczuciu dniem spokojnym. Oczywiście, pojawiały się pytanie czy wszystko się uda, czy nie będzie jakiejś wpadki, ale daliśmy radę ;) Trwający prawie 2 godziny (!) spektakl spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem publiczności. Co chwilę było słychać na widowni śmiech (w końcu była to KOMEDIA) i czuliśmy, że ponownie stworzyliśmy wspólnie naprawdę dobre przedstawienie. Dużo pięknych słów usłyszeliśmy po spektaklu.

„Pieśń nad pieśniami, czyli miłość w czasach apokalipsy” była moją ostatnią premierą. Na każdego przychodzi czas i ja już powoli żegnam się z miejscem, w którym od sześciu lat mam możliwość występować. Już teraz czekam na kolejne premiery ITP, kiedy będę mógł podziwiać tych zdolnych ludzi od strony widowni.

/Sebastian Kwiatek/


19 XI - Nabór do ITP


28 XI - Jesienne Debiuty Poetyckie